Transfogaraska 2024 – wrażenia z dnia otwarcia

[UWAGA. Materiały opublikowane na stronie są objęte prawami autorskimi.
Nie kopiuj tekstów ani zdjęć - skorzystaj z opcji "Udostępnij"/"Share"]

Dużo wcześniej niż zwykle, bo już 7 czerwca 2024 r. ponownie otwarto Trasę Transfogaraską dla miłośników pokręconych dróg i górskich widoków. I właśnie tego dnia postanowiłam przejechać odcinek z Curtea de Argeș [czyt. ardżesz] na północ i zobaczyć w jakim stanie jest trasa po zimie.

Jakie były moje wrażenia w dniu otwarcia Transfogaraskiej?
 
Pogoda dopisała, widoki na górze były piękne!
Ale jest parę kwestii, na które chciałabym zwrócić Twoją uwagę – głównie ze względów bezpieczeństwa.
  1. Od strony południowej asfalt był w fatalnym stanie. Jedziesz kilkadziesiąt kilometrów po lasach i dziurawej nawierzchni, zanim wjedziesz na najwyższy widokowy odcinek. Owszem, fragmenty są już remontowane, ale nadal za mało było tych łat, żeby podróżować komfortowo.
  2. Na pasie stały sobie czasem maszyny drogowe – tak po prostu, niektóre jak porzucone, bez żadnego ostrzeżenia. Trzeba na takie rzeczy uważać.
  3. Nadal trwały prace zabezpieczające ściany skalne przed osuwaniem się kamieni (choć gdzieniegdzie na asfalcie i tak leżały wielkie odłamki). Tutaj trzeba mieć na względzie, że za zakrętem może czekać taka niefajna niespodzianka.
  4. Mnóstwo było pojazdów ciężarowych na drodze, jeden tamtego dnia nawet zaklinował się na wahadle pomiędzy barierką nad przepaścią a podnośnikiem. Z naprzeciwka ruszyły samochody, bo im się zapaliło zielone, a z góry jeszcze wszystkie nie zjechały… było trochę cofania w obie strony. To informacja dla Ciebie, że nadal gdzieniegdzie mogą trwać prace. Pomyśl, zanim odkręcisz manetkę gazu.
  5. Nie zaktualizowano map Google i nawigacja ciągle kazała zawracać albo wjeżdżać w jakieś zaorane leśne dróżki, bo najwyższy odcinek nadal widniał jako zamknięty. Mamy drugą połowę czerwca i nadal problem nie został rozwiązany – Google kieruje naokoło, co wywołuje dezorientację u wielu turystów.
I może się oczywiście zdarzyć tak, że będziesz w takich emocjach w czasie przejazdu, że nawet nie zauważysz wspomnianych mankamentów. Wiem jak jest, też kiedyś byłam tam pierwszy raz. Ale miej gdzieś z tyłu głowy, że bezpieczeństwo Twoje i innych uczestników jest niezwykle ważne. Kierowco, nie ścinaj więc zakrętów, na których nie masz dostatecznej widoczności, a jeśli jest taka potrzeba, to przed motocyklowym wyjazdem poćwicz technikę prawidłowego pokonywania zakrętów. Chcesz przecież wrócić cało na kołach, prawda?
 
Od strony południowej spacerowały też niedźwiedzice z młodymi – naliczyłam naprędce 9 sztuk, ale też się specjalnie nie rozglądałam i jeśli nie było to wymuszone przez innych kierowców, nie zatrzymywałam się. Tak naprawdę niedźwiedzi mogło być nawet kilkanaście i czasem podczas swoich licznych przejazdów właśnie tyle spotykałam. Przy okazji uczulam: nie rzucaj im jedzenia (ani niczego innego), nie zaczepiaj, nie stawaj na środku drogi tamując ruch i nie podchodź. To są dzikie i niebezpieczne zwierzęta, nawet jeśli jeszcze oficjalnie nie zjadły żadnego motocyklisty i miło wyglądają. Bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć w tej kudłatej niedźwiedziej głowie. I nie, one wcale nie głodują i nie potrzebują Twojej kanapki. Za to Ty, wraz z innymi turystami, możesz nieświadomie przyczynić się do ich późniejszego odstrzału. Wierzę, że nie chcesz dla nich takiego losu. Ufam też, że ważny jest dla Ciebie los ludzi, którym taki częściowo oswojony niedźwiedź wejdzie do gospodarstwa i zacznie atakować. Podróżuj odpowiedzialnie!
Cóż, trasa w dniu otwarcia nie była w najlepszej kondycji, ale też doskonale rozumiem, że dla osób prowadzących tam różnego rodzaju działalność wcześniejsze otwarcie było bardzo ważne. Liczę też, że jednak będą podejmowane dalsze prace naprawcze, tak aby podróż drogą 7C była jeszcze większą przyjemnością. Czego sobie i Wam życzę. 😉
 

P.S.

Chcesz poczytać więcej o trasach? Zerknij tutaj: „Słynne trasy górskie: Transalpina i Transfogaraska”.