Transalpina

[UWAGA. Materiały opublikowane na stronie są objęte prawami autorskimi.
Nie kopiuj tekstów ani zdjęć - skorzystaj z opcji "Udostępnij"/"Share"]

Słynna Transalpina (67C) to najwyżej położona trasa w Rumunii. Obok Transfogaraskiej (7C) stanowi nie lada atrakcję dla każdego miłośnika gór i pokonywania ostrych zakrętów. A i dla wielbicieli offroadu coś się znajdzie.

O obu trasach zbiorczo pisałam już wcześniej, podałam wówczas o nich dość istotne informacje, z którymi warto się zapoznać przed wyjazdem. Na blogu również znajduje się artykuł o samej Transfogaraskiej i jej ciekawych punktach, które polecam zobaczyć. Dziś natomiast opowiem nieco o Transalpinie. Tym razem pokażę Ci trasę z południa na północ, czyli odwrotnie niż w przypadku Transfogarskiej.

Aby przejść do poszczególnych tematów, skorzystaj z nawigacji:

      1. Informacje i ciekawostki
      2. Krowy na Transalpinie
      3. Historia i legenda
      4. Piesze wędrówki górskie i offroad
      5. Jezioro Oaşa

UWAGA – ustawiając kursor myszy na słowa podkreślone kropkami (na urządzeniu mobilnym trzeba kliknąć), zobaczysz objaśnienie tego wyrażenia, sposób jego wymowy w języku rumuńskim lub dodatkowe informacje z nim związane.

Najnowsze info: Transalpina jest otwarta od 1 czerwca 2024 roku.

INFORMACJE I CIEKAWOSTKI

Transalpina wznosi się na wysokość 2145 m n.p.m. (Przełęcz Urdele), przecinając pasmo Karpat Południowych. Na odcinku Obârşia Lotrului – Rânca [czytaj: rynka] śnieg zazwyczaj utrzymuje się od listopada aż do czerwca.

Jadąc od południa w kierunku Sebeș [sebesz], na drogę krajową numer 67C można wjechać między innymi w miejscowości Novaci [nować]. Przy skrzyżowaniuLokalizacja: 45.177370, 23.671742 dróg 665 i 67C, 18 km przed miejscowością Rânca [rynka], znajdziesz znak informujący o wjeździe na Transalpinę, przy którym motocykliści chętnie robią sobie zdjęcia.

Na trasie zasadniczo obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Droga bywa tak pozakręcana, że miejscami nawet nie bardzo jest możliwość jechać szybciej. Zresztą Transalpina biegnie miejscami przez górskie wioski. Tam trzeba zwrócić szczególną uwagę na ludzi, psy czy krowy. A nawet niedźwiedzie. Zza zakrętu może się też nagle wyłonić pojazd zaparkowany na poboczu, czasem niestety pozostawiony w mało przemyślany sposób.

Transalpina od południa jest nieco bardziej stroma. Niektóre zakręty są bardzo ostre, ułożone pod dziwnym kątem, a droga w tych miejscach jest dość wąska. Taki przejazd drogą 67C niewątpliwie będzie emocjonującym wyzwaniem dla każdego, kto czuje ogień w sercu na samą myśl o dwóch czy czterech kółkach. A jeśli wolisz nieco łagodniejszy wjazd a stromy zjazd, to kierunek z północy na południe prawdopodobnie bardziej Ci się spodoba. Ale przecież nie musisz wierzyć mi na słowo – sprawdź, odkryj swój ulubiony sposób pokonania tej trasy, przejedź ją w obu kierunkach.

Nie jest tajemnicą, że w wysokich górach pogoda potrafi zmieniać się zaskakująco gwałtownie. I wieje. Bardzo możliwe, że w ciągu 3-4 godzin zmokniesz w ulewie, za chwilę przejedziesz kawałek w towarzystwie płatków śniegu, potem znajdziesz się w obłokach (genialne wrażenie), a w międzyczasie będziesz mrużyć oczy w ostrym słońcu. Nawet w lipcu czy wrześniu.

Tuż przed miejscowością Rânca [rynka] znajdziesz przy drodze dobre miejsce na rozprostowanie kości. Spacerując możesz nie tylko zaopatrzyć się na straganach w pamiątki różnego rodzaju, ale przede wszystkim przyjrzeć się na spokojnie niesamowitemu krajobrazowi, jaki Cię będzie otaczał. Dalej, wśród skupisk budynków położonych na wzgórzach, jest wiele pensjonatów. Ceny są różne, ale czy nie pięknie byłoby obudzić się z widokiem na najwyższe góry w Rumunii?

KROWY NA TRANSALPINIE

Całe to zjawisko wypasu bydła na łąkach wokół Transalpiny zasługuje na osobny rozdział. Dla wielu to zapewne będzie ciekawy i niecodzienny widok, taki folklor.

Na trasie, w szczególności w okolicach miejscowości Rânca [rynka] możesz niespodziewanie znaleźć się takiej sytuacji:

Podróżując po Rumunii zapewne nie raz spotkasz się ze znakiem drogowym wskazującym godziny przepędu zwierząt gospodarskich. A trzeba zawsze mieć na uwadze, że zwierzę może zachować się niezgodnie z ludzkimi przewidywaniami, dlatego z oczywistych względów zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności.

Co ciekawe – Transalpina to nie tylko krowy i ewentualne niedźwiedzie (choć te ostatnie dużo rzadziej spotykane niż na Transfogaraskiej). To także owce, biegające luzem świnie, a także osiołki, które zobaczysz na poboczu (i czasem na drodze). Kilka z nich można spotkać również przy owczarni Stefanu (Stâna Stefanu). Jest to miejsce, w którym masz szansę spróbować tradycyjnych potraw, np. z jagnięciny, serów, kiełbas czy przekąsek. Opinie o tym miejscu są przeróżne, bo nie jest to typowa restauracja a raczej coś w rodzaju straganu. Ma dość minimalistyczny charakter i nie każdemu będzie to odpowiadało. Ale nie zaszkodzi wejść, zerknąć i samemu zdecydować albo chociaż korzystając z postoju rozejrzeć się wokół za widokami. Lokalizacja: 45.384722, 23.642022.

HISTORIA I LEGENDA

„Lokalna legenda głosi, że na przełomie XVIII i XIX wieku, każda rodzina mieszkająca w okolicy uczestniczyła w budowie poszczególnych odcinków drogi, w zależności od swoich możliwości fizycznych i finansowych. W tamtym czasie nosiła ona nazwę ’diabelska ścieżka’ i była wykorzystywana głównie przez pasterzy.”

– Wikipedia

Transalpinę nazwano szlakiem królewskim. Podobno wytyczyły go legiony rzymskie na przełomie I i II wieku n.e. Został rozbudowany i utwardzony przez Niemców w czasie I Wojny Światowej z powodów militarnych oraz utrzymywany przez nich podczas kolejnej wojny. Po rumuńskiej rewolucji z grudnia 1989 roku (obalono reżim komunistyczny Nicolae Ceaușescu przez zamach stanu), droga stopniowo popadała w ruinę, rozmontowywano jej poszczególne elementy. Podobno kamienie z murów oporowych wykorzystywano do budowy niektórych willi w miejscowości Rânca.

Jeśli miałabym porównać Transalpinę do Transfogaraskiej, to wg mnie ta pierwsza pozwala w znacznie większym stopniu cieszyć się naturą, przyrodą, spokojem. Tu się znacznie mniej dzieje, jest dużo więcej otwartych przestrzeni. Fakt, obydwie drogi są całkiem różne i też ciężko tak kategorycznie porównywać czy silić się na jakieś tabelki porównawcze. Dlatego zdecydowanie warto zobaczyć i jedną, i drugą.

[UWAGA. Materiały opublikowane na stronie są objęte prawami autorskimi. Ich stworzenie wymagało dużo czasu i pracy. Nie kopiuj tekstów ani zdjęć bez pisemnej zgody autora.]

WĘDRÓWKI GÓRSKIE I OFFROAD

W okolicach Transalpiny jest możliwość wejścia na szlaki piesze i nie tylko. Wędrując czy przemierzając pojazdem terenowym obszary wokół Transalpiny możesz zobaczyć wodospady, jeziora polodowcowe czy ciekawe wąwozy. Poniżej kilka przykładów:

  • Udając się pieszo, rowerem czy samochodem terenowym wzdłuż rzeki Gilort w kierunku północnym (początek w miejscowości Novaci, na południu Transalpiny), trafisz na wąwóz (Cheile GilortuluiLokalizacja: 45.267585, 23.647995). Po drodze można podziwiać tworzone przez rzekę wodospady.
  • Polodowcowe Jezioro Gâlcescu [gylczesku] znajduje się na wysokości 1950 metrów i jest naturalnie zamieszkane przez ryby (3,2 ha powierzchni, max głębokość 10 m). Akwen otoczony jest rezerwatem przyrody (Căldarea Gâlcescu), a samo jezioro to pomnik przyrody. Czas przejścia do tego miejsca oblicza się na około 4-5 godzin od wyjścia z górskiego kurortu Rânca. Lokalizacja początku szlaku to teoretycznie: 45.349318, 23.652492. W praktyce jest tam barierka oddzielająca ulicę od przepaści i tylko tabliczka, a samochód można zostawić gdzieś na poboczu trochę niżej i stamtąd powinno być wygodniej wejść na szlak. Zejście do samego jeziora może być nieco bardziej wymagające i to trzeba wziąć pod uwagę. Nie zaleca się wychodzenia w te rejony podczas opadów deszczu bądź śniegu. Obok Gâlcescu znajdują się też mniejsze jeziora. Na taką wędrówkę najlepiej przeznaczyć dodatkowy dzień.
  • Innym ciekawym widokiem, który może Cię zainteresować, jest ten na wodospad „diabelski młyn” (Cascada Moara Dracilor), mierzący ponad 20 metrów, płynący nieopodal najniżej położonego jeziora polodowcowego w Rumunii (Iezerul Latoriţei). Lokalizacja wodospadu: 45.367593, 23.709270. Można do niego dojechać częściowo drogą szutrową, tzw. Strategiczną (Strategica), a ostatni odcinek przejść dość gęstym lasem. Ścieżka jest oznaczona żółtym krzyżem. Można też się tam dostać od strony pięknego Jeziora Galbenu. Wodospad widziany z dużej wysokości robi nieco lepsze wrażenie niż z dołu.
  • Fani offroadu motocyklowego nie mogą przegapić Drumul Strategic Transalpina (potocznie Strategica). To część szlaku TETTrans Euro Trail, europejska sieć turystycznych motocyklowych tras terenowych licząca w sumie ponad 51 tysięcy kilometrów. Na odcinku, który łączy Transalpinę (Lokalizacja wjazdu: 45.380243, 23.651850) z trasą 7C w okolicach Jeziora Vidra, z Curmatura Vidrutei (Lokalizacja wyjazdu: 45.426827, 23.799286), ma długość ok. 20 km. Tutaj widoki nabierają jeszcze większego uroku!
  • Dacka forteca Căpâlna (Cetatea Dacică de la Căpâlna) – Lokalizacja: 45.822117, 23.602788 – wspinaczka trwa do godziny na średnim poziomie trudności, najpierw przez sady, a potem lasem. Z samej twierdzy zostały resztki (parę kamieni), ale widoki wokół są ładne. Wejście na szlak znajduje się najprawdopodobniej gdzieś w pobliżu tej lokalizacji: 45.825210, 23.609629, przy moście w Căpâlna, gdzie stoi drogowskaz. Żwirowa ścieżka ma ok. 2 km długości. Natomiast mijane po drodze sztuczne jezioro Lacul Obreja de Căpâlna ma około 3,2 km długości i zasila elektrownię wodną.

A jeśli nie chcesz się zapuszczać w dzikie tereny, to jakieś 2,5 kilometra za Przełęczą Urdele, po lewej stronie, tuż przy drodze możesz zobaczyć wodospad, który spływa z góry do samej Transalpiny. Zawsze to jakaś namiastka tej natury, którą dostrzeżesz spacerując szlakami wokół trasy.

JEZIORO OAŞA

Im niżej (bardziej na północ), tym więcej lasów i łagodniejsze zakręty. Według wielu źródeł, w 2009 roku rozpoczęto modernizację drogi i układanie nowego asfaltu. Remont miał się zakończyć w 2012 r., ale ostatecznie nie udało się zmieścić w terminie. W 2019 roku nadal w wysokich partiach trasy trwały prace drogowe (przynajmniej teoretycznie), a na północy (okolice Jeziora Oașa [ołasza]) trzeba było uważać, żeby nie wpaść kołem w wielkie dziury. To psuło komfort jazdy. W 2021 roku niemal cała trasa była już w dobrym stanie, za wyjątkiem niewielkiego odcinka przy skrzyżowaniu dróg w Obârşia Lotrului.

Jezioro Oaşa (Lacul Oaşa) zostało utworzone w latach 80. XX wieku poprzez wybudowanie 91-metrowej tamy na rzece Sebeș [sebesz]. Jest ono położone na wysokości 1255 m n.p.m. i ma powierzchnię 441 ha.

Jeśli skręcisz przy tamie (Barajul Lacului Oașa) w drogę 704, to po kilkunastu minutach (5 km) dotrzesz do Klasztoru Oaşa (Mănăstirea Oașa) – miejsca zabytkowego, dość okazałego, ale też pełnego spokoju, otoczonego przyrodą. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę, to stan drogi – może się okazać, że przejazd będzie utrudniony z uwagi na uszkodzenia nawierzchni.

Za jeziorem Oașa, trzymając się dalej Transalpiny, w towarzystwie rzeki Sebeș udasz się w kierunku północnym i po niecałych 17 kilometrach dotrzesz do kolejnego jeziora: Tău-Bistra. Będzie ono widoczne z góry trochę dalej, po prawej stronie drogi. Czy warto się tam zatrzymywać? To zależy co lubisz. Mnie akurat niespecjalnie zainteresowało.

Pokonawszy kolejne 20 kilometrów wzdłuż rzeki Sebeș, znajdziesz się przy innym jeziorze: Obreja de Căpâlna. Również i tutaj na szybko nie zauważyłam nic godnego uwagi. Może spacer brzegiem przyniósłby lepsze wrażenia. Dodam tylko, że wyżej (w ostatnim punkcie dot. wędrówek i offroadu), wspomniałam już o dackiej fortecy Căpâlna, do której można się dostać właśnie z okolic tego jeziora. Może to być dobra okazja, by zobaczyć je z nieco ciekawszej perspektywy niż asfaltowa droga.

Dalej już rzeka Sebeș [sebesz] zaprowadzi Cię do miasta o tej samej nazwie, gdzie słynna Transalpina ma swój koniec. Miejscowość ta została zbudowana w XII wieku przez niemieckich osadników. Wtedy te ziemie należały do Królestwa Węgier, które obejmowało znaczną część dzisiejszej Rumunii, tj. krainę historyczną Siedmiogród i ziemie po jej zachodniej stronie, traktowane często również jako część Siedmiogrodu (regiony Marmarosz, Kriszana i Banat). Obecnie w Sebeș jest już niewielu Niemców, ale występują tu nadal nazwy ulic w języku zarówno rumuńskim, jak i niemieckim. Na rynku stoi romańsko-gotycki kościół (obecnie ewangelicki) i podobno ma największy ołtarz renesansowy w Rumunii. Czasem odbywają się w nim koncerty organowe. Nie zawsze jest otwarty, ale można trafić na osobę, która opowie nieco o tym miejscu. Wstęp: 8 lei.

Stamtąd zostaje już tylko 16 km na północ do twierdzy w Alba Iulia albo 70 km na zachód do wspaniałego Zamku Corvina w Hunedoarze, ewentualnie 105 km na wschód do początków Trasy Transfogaraskiej (7C).

Wzdłuż Transalpiny znajduje się naprawdę dużo atrakcji przyrodniczych. Powyżej opisałam tylko kilka z nich, bo są dość powtarzalne – pięknie położone jeziora, wodospady, góry, szutry, zakręty. Niemniej warto samemu odkrywać nowe szlaki i chłonąć ich piękno, spokój oraz wyjątkową atmosferę, nie zapominając, że jest to przecież królestwo czystego powietrza, bez wątpienia dziś tak cennego.

Artykuł okazał się pomocny? : ) Będzie mi bardzo miło, jeśli w zamian oznaczysz Projekt Rumunia na swoim kanale (np. w relacji z tego miejsca). Dzięki temu będę miała szansę wesprzeć i zainspirować kolejne osoby wybierające się do Rumunii.