Viscri – tam, gdzie kończy się asfalt

[UWAGA. Materiały opublikowane na stronie są objęte prawami autorskimi.
Nie kopiuj tekstów ani zdjęć - skorzystaj z opcji "Udostępnij"/"Share"]

Tuż przed wjazdem do Viscri [wiskri] kończy się asfalt. Zacznie się na nowo dopiero równo ze znakiem wyjazdu ze wsi. Kiedyś oznaczało to kontynuację drogi w pyle lub błocie, a obecnie stąpamy po kostce brukowej. Tego rodzaju udogodnienie wymagało zgody miejscowej instytucji kultury, bo wieś wraz z kościołem warownym jest wpisana na listę UNESCO. Dzięki takiej nawierzchni został utrzymany klimat autentycznej saskiej wsi z dawnych lat.

Podróżując pomiędzy Sighisoarą (ciekawe miasto z zabytkową starówką UNESCO) a wspaniałym Braszowem (przeczytaj o Braszowie), warto wstąpić do Viscri. We wsi wyznaczono jeden duży parking stworzony specjalnie dla turystów, na którym należy zostawić pojazd. W 2025 r. był bezpłatny. Stamtąd skrótem wzdłuż linii sadów można przejść w pobliże słynnego białego kościoła, a potem zrobić pętelkę klimatycznymi uliczkami, by ostatecznie zajrzeć do posiadłości króla brytyjskiego Karola III i wrócić na parking główną drogą. Wieś można też zwiedzać od drugiej strony – wychodząc z parkingu głównymi ulicami (w prawo i potem na dużym skrzyżowaniu znów w prawo) – wtedy zaczniesz od chaty króla a świątynię zobaczysz pod koniec spaceru. Będzie również okazja, żeby po drodze zjeść coś tradycyjnego i kupić lokalne pamiątki. Wybierz, jaką formę zwiedzania wolisz i na co akurat pozwala pogoda. W zależności od tempa, możesz potrzebować 2-3 godzin na rundkę po wsi.

SPACER ULICZKAMI

Przechadzając się wybrukowanymi uliczkami wsi Viscri, po niemiecku Weißkirch („biały kościół”), zwróć uwagę na domy wybudowane w charakterystyczny sposób przez Sasów siedmiogrodzkich, czyli ludność protestancką pochodzenia niemieckiego, która została sprowadzona na te ziemie wieki temu. Budynki są w różnych kolorach, gdzieniegdzie zachowały się jeszcze daty i niemieckie napisy, a duże bramy bronią dostępu do podwórzy. Za taką saską bramą możesz aktualnie znaleźć zarówno pensjonat, jak i prywatną posesję, gdzie stoją nadal używane narzędzia i maszyny rolnicze. Nie ma wielkich szyldów, miejsca usługowe nie krzyczą do turystów „halo, tu jestem, wybierz mnie!” – nie muszą, bo obłożenie w sezonie jest wystarczające (a czasem nawet uciążliwe dla miejscowych).

We wsi są nadal hodowane zwierzęta gospodarskie, uprawiana jest ziemia, a wozy ciągnięte przez konie wcale nie należą co rzadkich widoków na ulicach. Wszystko to sprawia, że niejeden turysta ma wrażenie, że wkracza do tętniącego życiem skansenu.

Pamiętaj! Tworząc swoje materiały w Internecie nie wykorzystuj treści z tej strony w sposób naruszający prawa autorskie. Ewentualne wykorzystanie fragmentów lub zdjęć możliwe jest jedynie za zgodą autora.

KOŚCIÓŁ WAROWNY W VISCRI

Słynny biały kościół w Viscri to dość popularny punkt na mapie turystycznej Transylwanii. Zlokalizowany na niewielkim wzgórzu pośród drzew jest nie tylko ważnym zabytkiem, ale też punktem widokowym na okolicę. Wejdź z ulicy na teren obiektu i ścieżką udaj się do góry. Następnie kup bilet w kasie zlokalizowanej niemal przy samych murach obronnych (w 2025 r. cena wynosiła 15 lei). Teraz możesz przekroczyć bramę i rozpocząć swoją przygodę.

Viscri, Rumunia, UNESCO, Kościół warowny

Za murami znajduje się kościół ewangelicki, od którego możesz rozpocząć zwiedzanie. Wychodząc na chór uważaj pod nogi. Jeśli dzwonnica będzie otwarta i nie będzie zakazu wstępu, również możesz się na nią wspiąć i pooglądać widoki. Obiekt jest już nadgryziony zębem czasu, więc to ważne, żebyś zachował(a) ostrożność.

Turyści mogą wejść również do otwartych pomieszczeń w murach obronnych, gdzie zgromadzono przedmioty dawnego użytku. Można się tutaj przyjrzeć historii z bliska, a na ostatnim piętrze zobaczyć panoramę okolicy.

Na koniec, po zejściu z murów obronnych, wybierz się jeszcze na spacer wokół świątyni. Latem jest tu zielono, rosną kwiaty, co z jednej strony daje wrażenie, że przestrzeń jest trochę dzika, a z drugiej strony pokazuje, że nadal jest tu życie.

POSIADŁOŚĆ KRÓLA KAROLA III

Być może spodziewasz się okazałego pałacu, jak na króla przystało, a tu niespodzianka! Brytyjski król, który najczęściej bywał w Rumunii jeszcze jako książę, uwielbiał tradycyjny klimat dawnych saskich domów i zależało mu na pozostawieniu ich z takim właśnie wyposażeniem. Należące do niego wiejskie posiadłości, zlokalizowane w różnych miejscach w Rumunii, charakteryzują się przywiązaniem do miejscowego folkloru i zachowują swój dawny charakter, co niewątpliwie ma swój urok. Tak jest też z tą pod adresem Viscri 163.

Niebieskie gospodarstwo Karola można zwiedzać. Oczywiście za wyjątkiem dni, kiedy przebywa tam ktoś z rodziny królewskiej. Na dziedziniec wejdziesz bezpłatnie, ale żeby przejść dalej i zobaczyć jeszcze wnętrza oraz wystawy czasowe, trzeba kupić bilet w sklepiku z pamiątkami. W środku jest również kawiarnia. Rocznie to miejsce odwiedza kilkadziesiąt tysięcy turystów, a uzyskane środki są częściowo przeznaczane na różne projekty społeczne. Król wspierał wcześniej lokalne fundacje, a później powołał własną, która miała za zadanie zachować historyczny charakter wsi.

Ale co w Rumunii robi brytyjski król? Dlaczego akurat jeździł do Rumunii? – zapytasz. Rumuńska królowa Maria była w połowie Brytyjką, stąd powiązanie rumuńskiej rodziny królewskiej z brytyjską. Ich członkowie aktywnie utrzymują kontakt do dziś. Choć w Rumunii głową państwa jest prezydent (w maju 2025 r. były kolejne wybory, w wyniku których funkcję tę objął Nicușor Dan), a monarchia po kilkudziesięciu latach zakończyła się wymuszoną abdykacją króla Michała I w 1947 r., to jego córka Małgorzata do dziś pełni funkcję Kustosza Korony Rumuńskiej i udziela się społecznie i kulturowo oraz podejmuje różnego rodzaju inicjatywy.

Rumunia, Viscri, posiadłość króla brytyjskiego Karola III

INNE CIEKAWE MIEJSCA W POBLIŻU VISCRI

Niedaleko Viscri, w Saschiz [saskiz], jest inny bardzo ciekawy kościół warowny (rum. Biserica Fortificată „Sfântul Ștefan” din Saschiz), który można zwiedzić, wraz z wieżą zegarową, po zakupie biletu. Wewnątrz wieży znajdują się tablice informacyjne nawiązujące do historii.

Zaledwie kilka kilometrów od Viscri, widać z daleka wybudowaną na wzgórzu twierdzę Rupea. Przy jej murach jest dość spory parking. Wstęp kosztuje 15 lei (20 lei z audioprzewodnikiem). Gdy już znajdziesz się w środku, spójrz z góry na okolicę i zwróć uwagę jak ułożone są zabudowania. To charakterystyczne dla tych okolic. W samym obiekcie, gdy tam byłam, nie było żadnych wystaw, można się było przejść po prostu po zamku, zajrzeć w różne zakamarki i tyle. Ale tak czy inaczej było to ciekawe doświadczenie.

Rumunia, Rupea