Do Rumunii samochodem i motocyklem – praktyczne wskazówki

[UWAGA. Materiały opublikowane na stronie są objęte prawami autorskimi.
Nie kopiuj tekstów ani zdjęć - skorzystaj z opcji "Udostępnij"/"Share"]

To, co się odbywa na rumuńskich drogach, jest dość specyficzne, trzeba przyznać. Jak w każdym kraju i tutaj panuje pewien klimat. Jeden z moich ulubionych.

Spis treści:

      1. Czego się spodziewać na drogach?
      2. Kilka istotnych rad
      3. Czas w Rumunii
      4. Winiety 2022

Czego się spodziewać na drogach?

Być może dla wielu turystów to, czego doświadczą trasie będzie się kojarzyło z jakimś totalnym szaleństwem. Ale wbrew pozorom tutaj wszystko działa w określony sposób. Kwestia przyzwyczajenia i uważnej obserwacji otoczenia, a już po kilku godzinach wyłapiesz o co w tym wszystkim chodzi…

  1. Kierowcy wszystko dobrze komunikują światłami. Migają z naprzeciwka informując o kontroli (czasem pokazują to ręką) lub gdy za szybko jedziesz a po wsi kręcą się ludzie albo coś chwilowo zatarasowało drogę. Używają kierunkowskazów. Trzymają odpowiedni dystans, a gdy chcą wyprzedzać, podjeżdżają pod zderzak z włączonym kierunkowskazem i czekają na idealny moment. Jeśli jest taka możliwość, dobrze jest im ten manewr ułatwić. Na przykład prawym kierunkowskazem, gdy przed Tobą jest pusta droga (często tego używają), albo lekko przytulić się do prawej krawędzi jezdni, albo też w trakcie ich manewru trochę zmniejszyć prędkość, żeby wyprzedzający mógł się zmieścić przed jadącymi z naprzeciwka.
  2. Nie zdarzyło mi się, żeby rumuński kierowca zatrąbił, że przeszkadzam mu na drodze (tzn. przy jeździe w miarę przepisowo lub nieco wolniej) albo zezłościł się, że kogoś przepuszczam. Chcą, to wyprzedzają – po prostu, gdziekolwiek. Naprawdę gdziekolwiek.
  3. Bez większego problemu wpuszczają na swój pas, szczególnie w mieście, gdy tych pasów jest mnóstwo a każde rondo wygląda inaczej.
  4. Można się czasem zdziwić, ale kierowcy parkują w różnych miejscach. Np. na prawym pasie z dwóch dostępnych czy przy skrzyżowaniu – dzień jak co dzień. Czy zatem możemy parkować gdziekolwiek? No nie do końca… Nade wszystko zalecam, by zachować ostrożność i stosować się do zasad ruchu drogowego.
  5. Na autostradzie są bardzo długie pasy dojazdowe z linią ciągłą. Dzięki temu, wjeżdżając na trasę, możesz się sensownie rozpędzić zanim dotrzesz do przerywanej – tym samym włączając się nie spowolnisz ruchu. Przy takich rozjazdach i wjazdach nie ma ograniczeń prędkości do 70 km/h jak u nas, bo nie są potrzebne. Po prostu jedzie się do końca ciągłej i tyle – trzeba tu odrzucić nasze rodzime nawyki 😉
  6. Drogi są w wielu miejscach dość dobre, szczególnie tam, gdzie położono już nowy asfalt. Jest kilka odcinków wymagających remontu, zdarzają się też roboty drogowe z ruchem wahadłowym i na to akurat trzeba uważać (na całym remontowanym odcinku nie ma asfaltu, jedzie się po żwirze, kamieniach i dziurach). Ale wystarczy sobie wybrać z Google Maps daną trasę i zobaczyć ile pomarańczowych odcinków się na niej znajduje – to najczęściej są właśnie te remontowane miejsca, często nawet opatrzone stosowną ikonką i komentarzem „roboty drogowe”. Dużo większe prawdopodobieństwo trafienia na gorszą drogę istnieje, gdy wybieramy te z 3-cyfrowym oznaczeniem, ale to nie musi być regułą. W maju 2021 roku trasa E79 Oradea-Deva pomimo dużych odcinków nowego asfaltu miała nadal mnóstwo takich „wahadeł” (jak cała droga będzie gotowa, to będzie świetna dla motocyklistów!). Na końcu drogi DJ581 (Ticvaniu Mare) przed wlotem na 57 jest kilka kilometrów offroadu (w pewnym momencie po prostu kończy się asfalt). Natomiast wybierając autostradę na trasie Deva-Timișoara miej na uwadze, że nie jest ona skończona i na odcinku 15 km pojedziesz drogą E673, a tam trzeba przejechać kawałek po kamieniach.
  7. Włączenie nawigacji będzie sporym ułatwieniem – pokaże Ci jak ostry zakręt masz przed sobą. Czasem zza skał czy drzew tego nie widać. Ale uwaga – korzystając z nawigacji Google trzeba kontrolować trasę, bo Google lubi zmieniać nasze wybory bez powodu i bez ostrzeżenia – można się zdziwić, że ustawiliśmy główne drogi, a jesteśmy prowadzeni bocznymi.
  8. Czas przejazdu, jaki wyliczy nawigacja raczej nigdy nie będzie faktycznie taki. Może być znacznie dłuższy (o 2-3 godziny, o połowę, a zdarza się i o 100% – zależy od warunków i rodzaju trasy), dlatego trzeba zawsze brać to pod uwagę planując kolejny dzień. Plus oczywiście zwiedzanie i postoje. Pojedziesz przez góry, pokonasz milion zakrętów (ostre zakręty to cecha dość charakterystyczna dla rumuńskich dróg), będziesz podziwiać krajobrazy – to wszystko składa się na dodatkowe godziny w trasie.
  9. Chcąc przejechać przez kraj na spokojnie, gdzieś się zatrzymać na jedzenie i coś zwiedzić, warto podzielić sobie podróż na 200-, maksymalnie 300-kilometrowe odcinki. Wydaje się niewiele, ale porywanie się na więcej, szczególnie w górskich rejonach, może się skończyć niepotrzebną gonitwą. No chyba że jedziesz głównie po to, żeby być cały czas w trasie. Ale są takie miejsca, że 250 km robi się nawet w 6 godzin. Plus zwiedzanie, plus jedzenie itp. Dlatego jest jeszcze jedno wyjście, doskonale znane motocyklistom: jechać na żywioł i rezerwować na bieżąco. Internet w roamingu działa mi w Rumunii bez zarzutu, zasięg również mam całkiem niezły – nie ma więc przeszkód, by odpalić któryś z portali rezerwacyjnych i wyszukać nocleg. A gdy to zawiedzie, można przecież zapytać miejscowych o polecenie jakiejś miejscówki albo poszukać miejsca z napisem „cazare” (nocleg).
  10. Trzeba wrzucić na luz i przestać się stresować tym, że ktoś jedzie szybciej czy wyprzedza. To nie Polska, gdzie wszyscy wszystkim przeszkadzają na drodze. Ze strony rumuńskich kierowców ani raz nie doświadczyłam złośliwości czy agresji.
  11. Rowerzyści i piesi jak tylko zauważą nadjeżdżający pojazd, zazwyczaj schodzą na pobocze lub zjeżdżają do krawędzi jezdni. Ale uwaga! Zdarza się, że na wsiach ludzie jeżdżą rowerami pod prąd. Nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe, ale bywa zaskakujące. Trzeba mieć to na uwadze.
  12. Trzeba bezwzględnie uważać nie tylko na innych użytkowników drogi, ale też na chodzące po niej zwierzęta i ewentualne leżące odłamki skalne. Wszelkie procedury związane np. z kolizją poza granicami Polski mogą się okazać dość stresujące, a bywa i tak, że ubezpieczyciel z jakichś nie do końca zrozumiałych powodów odmówi współpracy – nie warto się na to narażać swoim brakiem ostrożności.

Kilka istotnych rad

NAJWAŻNIEJSZA ZASADA jest bardzo prosta: należy stosować się do reguł kraju, do którego wjeżdżamy. Często zobaczysz psy spacerujące po drodze albo krowy idące na wypas (zazwyczaj w określonych godzinach rano i wieczorem). Niekiedy nawet trafisz w górach na niedźwiedzia spacerującego poboczem. Tu trzeba być bardzo ostrożnym, nie zatrzymywać się niepotrzebnie, a już w żadnym wypadku nie podchodzić i nie drażnić „misia”. Absolutnie nie wolno mu rzucać jedzenia! Grozi za to wysoki mandat. Przyjmij, że to niedźwiedzie są u siebie – jesteś tylko gościem, który ma ogromne szczęście, że może obserwować tyle ciekawych rzeczy dziejących się wokół, odetchnąć niesamowitym klimatem, poczuć coś, czego nie doświadczasz na co dzień. Ciesz się tym, bo takich wrażeń nie odczujesz nigdzie indziej.

Dobrym pomysłem jest zacząć zwiedzanie Rumunii od północnej części kraju, żeby poczuć pewną niezwykłą atmosferę. Folklor jest tu bardziej zauważalny, szczególnie w regionie Bucovina. Tak naprawdę każdy region będzie wyglądał nieco inaczej. W części południowej widoki częściej przypominają Polskę z lat 90. To niewątpliwie ma swój urok.

Wybierając się do Rumunii zazwyczaj planujemy przejechać dwie słynne malownicze trasy – Transfogarską (7C) i Transalpinę (67C). Już na początku przy planowaniu urlopu trzeba wziąć pod uwagę bardzo ważną kwestię – DN7C oraz DN67C to trasy otwierane sezonowo. Są położone wysoko w górach, podjazdy momentami są dość wymagające, szczególnie na tej drugiej od południowej strony. Dlatego Transfogarska jest najczęściej czynna od lipca do października, a Transalpina od czerwca do października. Czasami są już dostępne nieco wcześniej, zależnie od bieżących warunków pogodowych. Poza sezonem, o ile pogoda będzie sprzyjająca, do wyższych części Transfogaraskiej dostaniesz się czerwonym wagonikiem kolejki linowej ze stacji Bâlea Cascada.

Czas

W Rumunii przestawiamy zegarki o godzinę do przodu. O ile telefon powinien automatycznie wyłapać zmiany, tak warto pamiętać o zmianie w innych urządzeniach elektronicznych, jeśli zależy Ci na precyzyjnej godzinie nagrań z videorejestratora czy zdjęć z lustrzanki.

Rezerwując nocleg sprawdź godziny zameldowania. Bywa, że gdzieś trzeba dotrzeć do 17:00, a gdzieś indziej do 23:00. Choć akurat w tej kwestii często można się dogadać z gospodarzem noclegu.

Winiety 2022

Podróżując po Rumunii, a także jadąc przez Słowację i po wielu węgierskich drogach, w wielu przypadkach należy zakupić WINIETY. W tych krajach działa system elektroniczny, więc wystarczy, że zamówisz je przez internet i opłacisz. Następnie otrzymasz maila z potwierdzeniem transakcji. Winieta obowiązuje na konkretny pojazd wskazany przy zamówieniu. Nie trzeba szukać punktów sprzedaży, wystarczy wydrukować wygenerowany dokument i mieć go przy sobie w razie kontroli. Kamery czytają po drodze numer rejestracyjny i system sprawdza, czy nasz pojazd się w nim znajduje. Proste i dobre rozwiązanie.

Za winiety węgierskie i rumuńskie można płacić również za pomocą prostej i wygodnej aplikacji na telefon – o tej i wielu innych praktycznych kwestiach, napisałam szerzej w e-booku „Jadę do Rumunii!” (JadeDoRumunii.pl).

Jadę do Rumunii

SŁOWACJA

www.eznamka.sk – strona również funkcjonuje po polsku (wybór języka znajduje się w prawym górnym rogu)

Samochód: 10 euro (ok. 48 zł) za 10 dni, 14 euro (ok. 67 zł) za 30 dni.

Motocykliści nie płacą.

WĘGRY

ematrica.nemzetiutdij.hu – możesz przełączyć język na angielski lub niemiecki

Samochód: 3820 HUF (ok. 48 zł) za 10 dni; 5210 HUF (ok. 65 zł) za miesiąc;

Motocykl: 1600 HUF (ok. 20 zł) za 10 dni; 2730 HUF (ok. 34 zł) miesięczna.

RUMUNIA

roviniete.ro – strona dostępna w wielu językach, m.in. angielskim i niemieckim. Podstawowe ceny winiet podane są w euro i dopiero z euro przeliczane na leje rumuńskie (RON)

Samochód: 3 euro (ok. 14 zł) za 7 dni; 7 euro (ok. 33,50 zł) za 30 dni; 13 euro (ok. 62 zł) za 90 dni

Opłata za przejazd mostem („taxa pod„) naddunajskim na odcinku Fetești – Cernavodă: 13 RON (ok. 13 zł) jeden przejazd.

Zanim wyruszysz, koniecznie sprawdź na stronie www.gov.pl/web/dyplomacja/rumunia aktualne warunki wjazdu. Obecnie restrykcje są już w znacznej mierze zniesione, ale sytuacja jest jeszcze nadal dość dynamiczna.

Uwaga – powyższe kwoty są orientacyjne dla standardowych pojazdów. Wszelkie dodatkowe opłaty (np. za przyczepy, większe wymiary, inne parametry itp.) można sprawdzić na podanych stronach.

Artykuł okazał się pomocny? : ) Będzie mi bardzo miło, jeśli w zamian oznaczysz Projekt Rumunia na swoim kanale (np. w relacji z Twojej podróży). Dzięki temu będę miała szansę wesprzeć i zainspirować kolejne osoby wybierające się do Rumunii.